Tekst


Zawieszone: [TAKTYKA] Rozdział czwarty
W trakcie: [Drabble]
1. Castiel x Dean (SPN)
2. Stark x Rogers (Marvel)
3. Lucifer x Decker (Lucifer)
4. Sam x Lucyfer (SPN)
5. Levi x Petra (SNK)
6. Eren x Historia (SNK)
7. Mikasa x Jean (SNK)
8. Levi x Erwin (SNK)
9. Armin x Annie (SNK)
10. Konohamaru x Hanabi (Boruto)
11. Boruto x Mitsuki (Boruto)

Popularne

piątek, 18 września 2015

[ONE-SHOT Kuroshitsuji] "Lizzy, nie zostawię cię."

Autor: Anoize
Betowała: Kemike

Anime/manga: Kuroshitsuji
"Lizzy, nie zostawię cię."

*

Z mojej zadumy wyrwał mnie odgłos stukania obcasów o posadzkę. Ta osoba stąpała delikatnie i miękko. Zszedłem po schodach, aby powitać nieproszonego gościa.
- Elizabeth?! - spytałem zaskoczony - Co ty tu robisz?
- Mówiłam ci już tyle razy, nazywaj mnie Lizzy. Przyjechałam się z tobą zobaczyć! - odparła i podbiegła, aby mnie objąć. Odwzajemniłem uścisk, ponieważ taki był mój obowiązek względem narzeczonej.
- Przyznaj się. Przyjechałaś nikomu nic nie mówiąc...
- Ale ja tak bardzo chciałam się z tobą zobaczyć Ciel!- oparła głowę o moje ramię i zaczęła cichutko łkać.
- Sebastian! Zadzwoń proszę do domu Panienki Midford  i poinformuj, że zatrzyma się u nas na herbatę. - Lizzy otarła łzy i uśmiechnęła się do mnie urzekająco. - Tanaka zaparz herbaty. - rozkazałem i zaprowadziłem dziewczynę do pokoju, w którym zazwyczaj piję ten gorący napój.
- Jestem taka szczęśliwa, że znów mogę cię zoba... - nie dokończyła. Upadliśmy na ziemię, bo tuż obok coś wybuchło. Trzymałem ją  w ramionach z całych sił. Nie mogłem pozwolić, żeby coś jej się stało. Chwilę później podłoga pod nami osunęła się. Lizzy trzymała się mnie, ale to nic nie dawało. Zsuwała się w dół, a ja razem z nią.
- Zostaw mnie, ratuj siebie! - Mówiła to ze łzami w oczach, a ja tak po prostu nie mogłem.
- Lizzy, nie zostawię cię, nigdy! - odparłem i jeszcze mocniej ścisnąłem jej dłonie, lecz ona już moje puściła. Z każdą sekundą wysuwała się z moich rąk. Popatrzyłem w miejsce w którym powinien znajdować się sufit, nad moją głową wisiał dość spory jego kawałek. Wiedziałem, że zaraz na mnie spadnie, ale i tak się nie przesunąłem. Nie miałem jak. Moje nogi przygniotła ściana, która zawaliła się po eksplozji. - Trzymaj się mocno. Muszę cię trochę podciągnąć, a ty wtedy mocno złapiesz się podłogi, dobrze? - przytaknęła mi. Wtedy zacząłem robić to, o czym jej mówiłem. Kiedy już siedziała obok mnie i stwierdziłem, że jest w miarę bezpieczna, zawołałem mojego ogrodnika. - Finnian! Zabierz stąd Elizabeth, szybko!
- A co z paniczem?
- Ja sobie poradzę. Weź ją stąd i stańcie jak najdalej od posiadłości. Potem zadbaj o resztę ludzi. - Zrobił to, co mu kazałem. Zawsze to robił. Gdy byli już daleko, usłyszałem trzask. Kawałek sufitu, wcześniej wiszący nade mną, z hukiem runął na moje plecy. Wrzasnąłem z bólu, a za sobą słyszałem jeszcze czyjś krzyk. Próbowałem jakoś zepchnąć z z ciała kawałki betonu. Nie mogłem tego zrobić, a Sebastiana nie byłem w stanie zawołać, bo przecież pomagał innym. Chwilę później straciłem przytomność...

Czułem, że ktoś mnie podnosi i byłem prawie pewny, że to Sebastian.
- Paniczu, co się stało?
- Pytasz, jakbyś nie wiedział. Nie widzisz?! Moja posiadłość została zniszczona!
- Lady Elizabeth jest już bezpieczna, próbowano ją porwać, ale nie pozwoliłem na to.
- Kto?
- Nie wiem nie zdążyłem ich złapać. Musiałem się zająć paniczem.
- Nie o to mi chodzi. Ta dziewczyna to...
- Twoja narzeczona, Lady Elizabeth Ethel Cordelia Midford.
- Nie mam narzeczonej i nie znam także osoby o takim nazwisku.

Naprawdę zapomniałem wtedy o Lizzy, jakby wymazano mi ją z pamięci. Jej piękne szmaragdowe oczy, złociste włosy i mleczna cera... wtedy dla mnie nie istniały. Sebastian wiele razy próbował mnie namówić, abym do niej pojechał, ale nie widziałem sensu w odwiedzaniu kogoś, kogo nie znam. A kiedy końcu mu się udało, pojechałem tam. Gdy drzwi się przede mną otworzyły zobaczyłem młodą, śliczną dziewczynę. Była mniej więcej w moim wieku i przechadzała się niespokojnie po posadzce. Tak, to była Lizzy, choć wtedy jeszcze jej sobie nie przypomniałem. Gdy mnie zobaczyła, podbiegła do mnie, uśmiechnęła się przyjacielsko i mnie przytuliła. Odepchnąłem ją delikatnie, aby nie urazić jej uczuć, ale to chyba i tak nie zadziałało, bo po chwili zaczęła płakać.
- Przepraszam cię, ale nie przywykłem do tak gorącego przywitania przez nieznajomą mi dziewczynę. - odsunąłem ją delikatnie od siebie.
- Ciel? O czym ty mówisz? - pytała zmartwiona. 
- Dla ciebie Hrabia Phantom...- przerwał mi Sebastian, który najpierw się ukłonił, a dopiero potem zaczął mówić.
- Przepraszam cię panienko, ale mój panicz doznał urazu w tamtym wypadku.
- On mnie nie pamięta... - szepnęła cicho do siebie, lecz ja usłyszawszy to, od razu odpowiedziałem.
- A skąd miałbym cię pamiętać? Pierwszy raz widzę cię na oczy! - uniosłem głos, poważnie zdenerwowany, że mnie ignorują. Dziewczynie łzy zaczęły płynąć strumieniami po różowiutkich policzkach. Ręce jej zadrżały i osunęła się na podłogę. Bladą twarz schowała w dłoniach, a jej blond włosy osunęły się jej na twarz. Gdy spojrzała na mnie szklistymi, szmaragdowymi oczyma zrobiło mi się wstyd, że tak uniosłem na nią głos. - Sebastianie, wychodzimy.- powiedziałem i poszedłem w stronę drzwi. Dziewczyna szybko podbiegła do mnie i złapała mnie za rąbek płaszcza, który miałem na sobie.
- Proszę, nie zostawiaj mnie, jestem taka szczęśliwa, że znów mogę cię zobaczyć. - po tych słowach przed oczami mignęły mi obrazy całego tamtego wypadku. Wszystko zaczęło mieć sens - przypomniałem sobie wszystko, a zwłaszcza Lizzy.
- "Lizzy, nie zostawię cię." To wtedy ci obiecałem,  prawda? A jako głowa rodziny Phantomhive muszę dotrzymywać swoich obietnic, aby nie splamić mojego nazwiska. - uśmiechnąłem się do niej, a ona zarzuciła mi ręce na szyję. Tym razem zaczęła płakać ze szczęścia.
- Nigdy w ciebie nie wątpiłam.
Po powrocie do mojej posiadłości, która swoją drogą została naprawiona dzień po wypadku, usiadłem w fotelu i przywołałem Sebastiana.
- Znajdź osoby, które podrzuciły ładunek wybuchowy i pozbądź się ich.
- Tak, paniczu...
                      

Koniec


*

Przeczytałeś? Skomentuj!


1 komentarz:

  1. Zawsze pairingowałam Ciela z Sebastianem i sama myśl o Cielu i Lizzy wywoływała u mnie niezadowolenie . Nigdy nie lubiłam tego pairingu ... ale wy to zmieniłyście! Bardzo mi się spodobało i zmieniłam nastawienie do nich. Dzięki, że pomogłyście mi "odkryć" taką wspaniałą parę!

    OdpowiedzUsuń

Dawaj, dawaj! To nic nie kosztuje! ~Teraźniejsza :)

© Agata | WS
x x x x x x x.